Kłóci się Rosjanin, Norweg i Polak, gdzie są sroższe zimy. Ruski mówi:
- U nas to była taka zima, że jak splunąłeś, to na ziemię spadała bryłka
lodu.
Na to Norweg:
- A u nas była taka zima, ze Golfsztrom zamarzł.
A Polak:
- A dobrze mu tak, Żydowi!
Przychodzi ginekolog do neurologa w poradni
- Jędruś mówię Ci coś niesamowitego. Mam pacjentkę w gabinecie co ma
łechtaczkę jak arbuz..
Neurolog:- Co ty niemożliwe
- No choć zobacz
- Nie mam czasu mam pełno pacjentów.
- No chodź na chwilę
Idą do gabinetu ginekologa, a tam pacjentka leży na fotelu, ale na oko
neurologa łechtaczka całkiem normalna:
- no przecież normalna
Ginekolog:
- No, ale spróbuj...
Wraca mąż do domu i od progu woła do żony:
- Rozbieraj się i do łóżka!
Żona nieco zdziwiona, 20 lat pożycia i nigdy się tak nie zachowywał...
Zaciekawiona wyskoczyła z fatałaszków i do wyrka. Mąż też raz-dwa pozbył się
ubrania, wskakuje do łóżka, nakrywa żonę i siebie kołdrą, razem z głowami i
pokazuje: - Patrz! Zegarek kupiłem! Fluorescencyjna tarcza!
Rozmowa dwóch przyjaciółek:
-Ten mój stary to nie widzi we mnie już kobiety! Przychodzi wieczorem do
domu i tylko: Co jest do żarcia? zeżre i idzie spać -Mam na to sposób,
z moim było to samo. Kupiłam sobie seksowna satynową czarną koszulkę ,
czarne podwiązki z pończochami i jeszcze do tego czarną maskę. Wieczorem
jak przyszedł z pracy i mnie w tym zobaczył to mówię ci było boooosko
Spotykają się po kilku dniach:
-I co, pomogło!?
-Daj spokój, zrobiłam jak mi radziłaś, a on wraca do domu, patrzy na
mnie i wali tekst:
- Cześć Zorro co jest do żarcia?
Był sobie Polak, Rusek i Niemiec.
Rusek mówi, że ma nową krowę. Niemiec, że ma nowy zegarek, a Polak mówi, że
go na nic nie stać. Następnego dnia przychodzi Rusek mówi, że ukradli mu
krowę.
Przychodzi Niemiec i mówi że ukradli mu zegarek.
Przychodzi Polak i mówi-"kurwa już 2.15 czas napoić krowę
Drogówka zatrzymuje blondynkę :
- Dzień dobry. Kontrola drogowa. Ma pani gaśnicę ?
- Mam!
- A trójkącik?
- Wczoraj zgoliłam..
.Z "Od przedszkola do Opola":
Prowadzący (p)jak masz na imię? dziewczynka, ok. 4 lat
- Ania
- a czy twoi rodzice przyjechali z tobą?
- tak
- a gdzie siedzą?
- tam... (pokazuje paluszkiem)
- o brawo, witamy tatę i mamę. a czy masz w domu jakieś
- zwierzątka?
- tak, kotka.
- a jak tatuś wola na kotka?
- sierściuchu jebany.
Najnowocześniejszy bank świata, super kozacki sejf.
Właściciele postanowili przetestować zabezpieczenia. W tym celu zaprosili
najbardziej znanych złodziei świata z Francji, Stanów, Niemiec i Polaków(bo
potrafią nawet księżyc za***) Dla każdej ekipy postanowili zgasić światło
przed sejfem na pół minuty i jeśli po zapaleniu światła sejf bedzie otwarty,
ekipa może zabrać zawartość. Pierwsi próbują Francuzi, światło sie zapala -
nie udało sie.
Drudzy Amerykanie, swiatlo sie zapala - nawet sprzętu nie zdążyli wyjąć,
trzeci Niemcy, światło sieęzapala - nic... Kolej na Polaków, światło gaśnie,
mija pół minuty, próbują zapalić światło - nic, próbują po raz kolejny-
nic... Z mroku słychać tylko cichy szept...
- Ku*** Stefan, mamy tyle pieniędzy, na ch*** ci jeszcze ta żarówka??
Czy wiecie jak się robi małe dziewczynki?
Tak, jak małe deseczki - rżnie się duże.
Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe butki. Szarpie
się, męczy, ciągnie...
- No, weszły!
Spocona siedzi na podłodze, dziecko mówi:
- Ale mam buciki odwrotnie...
Pani patrzy, faktycznie! No to je ściągają, mordują się, sapią... Uuuf,
zeszły! Wciągają je znowu, sapią, ciągną, ale nie chcą wejść..... Uuuf,
weszły!
Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi:
- Ale to nie moje buciki....
Pani niebezpiecznie zwężyły się oczy. Odczekała i znowu szarpie się z
butami... Zeszły!
Na to dziecko :
-...bo to są buciki mojego brata ale mama kazała mi je nosić.
Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała, aż przestaną jej się
trząść, i znowu pomaga dziecku wciągnąć buty. Wciągają, wciągają.....
weszły!.
- No dobrze - mówi wykończona pani - a gdzie masz rękawiczki?
- W bucikach.
Międzynarodowe zawody w przeklinaniu. Trzech finalistów: Amerykanin,
Rosjanin, Polak. Finalistów usadzono w szczelnie zamkniętych kabinach, żeby
nie mogli się podsłuchiwać i podpatrywać. Komisja dała znak. Pierwszy
wystartował Amerykanin:
- Fak, mada faka, fak jo self ... itp., itd... I tak przez około 5 minut.
Drugi Rosjanin:
- Job twoju mać, ch.j wam w żopu... itp. itd..
Po 15 minutach ostrych słów przyszła kolej na Polaka.
Lekki rumor w kabince i leci wiązanka:
- O żesz ty w mordę pier...na mać, w d..e ru...na kozia d..o, pier..le cię
i twoja matkę też... itp. itd. Polak nadaje tak przez pół godziny. Nagle
wystawia głowę z kabinki i mówi: - Dobra, mogę zaczynać.
Komisja na to:
- Zaczynać!? A co to było przez ostatnie pół godziny?!
- To? Nic. Sznurówka mi się rozwiązała, ciasno w tej kabinie jak ch.j i nie
mogłem ku..y zawiązać...
Na parkingu stoi beemka. W pewnym momencie podbiega do niej kolo w dresie,
wywala szybę, ładuje się do środka, rwie kable, odpala "na krótko" i z
piskiem odjeżdża ! Tak jedzie ale rozgląda się po wnętrzu auta, wali się w
łysy łeb i mówi:
- O żesz k***, to mój.
czwartek, 1 maja 2008
Hahahahaha
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 koments:
Prześlij komentarz